Sposób najlepszy na wszystko

“Brak reguł”

W rytm tej zasady funkcjonuje serwis „Netflix”, zatem jemu się teraz przyjrzę. Zapewne część z Was zna Netflixa – jest to platforma z filmami, które oglądać można niemal bez końca. Na Netflixie, gdy chcemy zobaczyć fragment jakiegoś filmu, to wystarczy najechać na niego, a odtworzona zostanie zapowiedź. Gdy oglądamy natomiast serial, to po skończeniu odcinka następny włącza się sam – jeśli nie zdecydujemy, że nie. To jest najlepsza reguła – „brak reguł”.

Nie chodzi o to, żeby pozostawiać wszystko samemu sobie, albo też na odwrót. Netflix nie zdecydował, iż trzeba będzie kliknąć, by następny odcinek obejrzeć. Nie było tam żadnego przycisku, żadnej opcji, czy zasady, która by to umożliwiała. Następny odcinek odtwarza się sam chyba, że podejmiemy decyzję, iż nie. To dokładnie jest brak reguł – gdyż reguły stwarzają się same.

Interesuję się ekonomią i nauczaniem, więc wyjaśnię to na przykładzie edukacji. Szkoły mamy państwowe i nie jest tajemnicą, że nie działają one najlepiej (napisałem nawet artykuł na ten temat). Nie funkcjonują dobrze i to jest wina właśnie tego, iż są państwowe. Gdyby nie były takie – gdybyśmy organizowali je sami (zatem gdyby były prywatne) – to z powodu „braku reguł” stały by się lepsze.

Wyglądałoby to przykładowo tak, że w obecnych budynkach nauczyciel mógłby wynająć salę, a w niej uczyć konkretnego przedmiotu (pewnie powstaną też nowe). Uczniowie będą mogli się zapisywać na takie zajęcia (albo rodzice ich kiedy są młodsi) i na nie uczęszczać.

W wyniku konkurencji nauczyciele mieliby chęci, by stawać się lepszymi, bo wtedy więcej uczniów chciałoby na takie lekcje chodzić, a to oznaczałoby, że mogą podnieść cenę – w wyniku czego zarabialiby więcej. Uczniom zaś nigdy nie pozostaną do wyboru takie zajęcia, których cena będzie zbyt wysoka. Gdyby wszyscy nauczyciele podnieśli cenę, to liczba uczniów by się bardzo zmniejszyła, co dla nich nie byłoby dobre, bo zmniejszyłoby dochód.

W wyniku zatem prawa „podaży i popytu*”, czyli podstawowej zasady kapitalizmu oraz także innej zwanej „konkurencją” zarówno zarobki nauczycieli jak i cena dla uczonych pozostawałyby na właściwym poziome. Ponadto można by wybrać zajęcia – będzie ich mnóstwo i jak wspomniałem, mogłyby powstać nowe. Co więcej do nas też należałby wybór ile chcemy zapłacić, bo nie dość że możemy zdecydować się na tańsze z nich, to jeszcze negocjować cenę – z państwem się tak nie da. A w dodatku skutkiem konkurencji – bez której kapitalizmu by nie było – wśród nauczycieli będzie tendencja, żeby stawać się lepszymi i efektywniej uczyć.

W modelu szkół prywatnych oczywiście można by zdecydowanie więcej, bo jeśliby się chciało, to będąc rodzicem da się nawet mieć wpływ na przebieg takich zajęć, a nauczyciele mogliby robić rzeczy, których w państwowych szkołach im nie wolno – zaś jeśli byłyby złe, to traciliby „klientów”. Jest to chyba najlepsze, albo prawie najlepsze rozwiązanie jakie da się wdrożyć. Dlaczego? – Bo nie zawiera reguł.

Warto zapamiętać:
– “Brak reguł” jest wtedy, kiedy reguły stwarzają się same.
– Jest to sposób niemal na wszystko.

Naturalna reguła

Mówiąc o „braku reguł” nie mówiłem jednak o ich zupełnej pustce. Wspomniałem przecież, że ceny będzie regulowało „prawo podaży i popytu”. Chodzi właśnie o to, że to jest naturalna reguła – powstała bez ingerencji człowieka. Gdy chcemy coś kupić, to szukamy odpowiadającą nam cenę i wtedy płacimy, zaś jeśli chcemy coś sprzedać robimy tak samo, tylko w zamiarze sprzedania produktu. Jest to całkowicie logiczne i elementem naszej natury jest, iż działamy w racjonalny sposób. Nie trzeba było mówić ludziom, by kupowali najlepsze produkty po najniższych cenach, a jednak szukamy tych dwóch warunków.

Podobnie zatem stałoby się z zajęciami, gdyż jak powiedziałem powstać wtedy mogą nowe. Zaczną istnieć takie, których w szkołach państwowych nie było, a na które jest popyt. Okazało by się, że bardzo chętnie uczęszcza się na lekcje „logiki”, czy „retoryki*”. Niemal we wszystkim można się specjalizować i podnieść to do rangi zajęć, dlatego powstałyby też takie zajęcia, jak „zajęcia życia”, czy „szkoła sukcesu”. To, czy takie lekcje byłyby potrzebne, a w zasadzie również wszystko inne weryfikował by rynek (my). Jest to naturalna zasada i dlatego działa dobrze.

Innym przykładem jaki podam będzie życie codzienne. Okazuje się, że można tak nawet wygrać kłótnię, czy przekonać kogoś, to zrobienia czegoś. Najczęściej spór jest kiedy się z kimś nie zgadzamy i zależnie od osób może mieć różne skutki. Jeżeli ktoś go zainicjował i zirytowany jest na nas, to mamy przewagę, gdyż to my jesteśmy „atakowani”. Jeżeli więc wykażemy np. że ta osoba nie ma racji, lub niepotrzebnie się denerwuje, albo w jakikolwiek inny sposób pozbawimy jej „atak” sensu to ponieważ byliśmy po stronie atakowanych – wygramy. Stanie się tak, bo każdy ma sumienie i każdy posiada też rozum.

Podsumowując – „brak reguł” to nie jest zupełny ich brak. Chodzi o to, żeby nie narzucać „sztucznych”, a szukać tych, które warunkują się same. Jeżeli książka nas wciąga to jest np. interesująca, może ma dużo emocji, albo przydatnych informacji. Trzeba szukać tych zależności i w taki sposób można by pisać dobre powieści.

Postępując tak da się wymyślić najlepszą zasadę niemal na wszystko. W przykładzie kłótni pod uwagę wziąłem „sumienie” i „rozum” i wymyśliłem sposób, w jaki można posłużyć się nimi na swój pożytek. W przypadku edukacji zgodziłem się z modelem prywatnym, gdyż pomyślałem sobie jak by to funkcjonowało “bez reguł” i spróbowałem znaleźć naturalne, którymi była “konkurencja” oraz popyt i podaż. Te trzy zasady (pewnie nie tylko) składają się na edukację prywatną i to one sprawiają, że bez ingerencji dodatkowych czynników działa ona dobrze. Im mniej zaistnieje takich “dodatkowych czynników” tym precyzyjniejsze będzie nasze rozwiązanie.

Robiąc np. reklamę pod uwagę można wziąć to, co wywołuje apetyt w naszych oczach. Zaprezentować czerwone jabłko z kroplami wody, pokazać pyszne owoce, a na koniec wśród nich postawić swój produkt – laptop „Apple”, lub w zasadzie cokolwiek innego. Ponieważ “jabłko z kroplami” wywołało u nas apetyt, to znaczenie “apetytu” przeniesie się na reklamowany przedmiot. Jeśli zabraknie kontekstu to można jeszcze zrobić błyskotliwe hasło reklamowe, np. na reklamie widać głośnik, więc pod nim umieścić napis „Posmakuj bitu”. Przekaz będzie maksymalnie prosty i zrozumiały.

Warto zapamiętać:
– Za pomocą naturalnych reguł (istniejących “samych z siebie”) i własnej kreatywności można wymyślać najlepsze rozwiązania dla istniejących problemów.

Popyt i podaż* są to odpowiednio: zapotrzebowanie na dany towar i zaspokojenie tego zapotrzebowania. Popyt jest miernikiem ilości i ceny kupowanych dóbr – podaż zaś ich nakładem (dystrybucją).
Prawo podaży i popytu twierdzi, że kiedy popyt rośnie i zwiększa się cena, to podaż też wzrasta. Z kolei kiedy popyt spada, wtedy cena też się zmniejsza i podaż maleje.

Retoryka* to umiejętność wyrażania swoich myśli, jasnego mówienia – oratorstwo.

Przejdź dalej:

https://goldenage24.pl/talent/

Źródła: (stan z dnia 01.05.2021)

https://sjp.pl/retoryka

Posted in

admin